Email Text

porada@davidwedgelaw.com

Phone Text

22 01 92 991 9011

Location

Kwiatowa 24/a

9:00 - 17:30

Menu

Prawniczy high life i społeczne realia


Od lat środowisko prawników jest uważane za hermetyczne i elitarne. Ma to prawdopodobnie związek z faktem, że w poprzednich dziesięcioleciach czy nawet stuleciach, przeważnie na studiach prawniczych kształcili się przedstawiciele najbardziej znaczących, najzamożniejszych rodzin. Oczywiście jest w tym trochę prawdy, bo jeśli mieliśmy do czynienia z bardzo majętnymi rodami, nie szczędzono w nich na edukacji młodszych przedstawicieli rodziny, włącznie ze studiami zagranicznymi i nabywaniem takich umiejętności, które plasowały potem w społecznej czołówce jeśli chodzi o obycie i wiedzę o różnych dziedzinach , jak nauki przyrodnicze czy właśnie prawo.

Co ciekawe, od tamtych lat zmieniło się praktycznie wszystko, świat pogalopował do przodu. Dzisiejsze normy społeczne jednak, pozostawiły między wierszami coś, co wyraźnie stanowi nawiązanie do tamtych, dawno już przecież minionych czasów. High life – czyli beztroskie życie, w którym nie trzeba się praktycznie niczym martwić. Takie, w którym proza życia nie dotyczy człowieka, a ten może ze stoickim spokojem robić, co mu się żywnie podoba. I takie zdanie na temat prawników, wcale nie jest absurdem. Bo można wskazać wiele osób, które tak właśnie twierdzą. I co ciekawe, często są to osoby, które osobiście nigdy nie poznały prawnika czy nie korzystały z jego usług. Jeśli chodzi o ten absurd, trzeba powiedzieć jasno. W Polsce chyba dosyć szczególnie na skalę europejskich społeczeństw, mamy tendencję do wypowiadania się na tematy o których sami średnio, lub wcale – mamy pojęcie.

Prawnicy, którzy są bogaci to teraz tacy, którzy ciężko i przez wiele lat na to pracowali. Zresztą przedstawiciele tego zawodu to nie jedyna taka grupa. Bo weźmy pod uwagę, że przecież takich grup zawodowych czy społecznych jest więcej. Najwięksi przedsiębiorcy, milionerzy, osoby najbardziej majętne to przecież nie osoby będące milionerami z przypadku, tylko raczej takie, które swój biznes budowały często od zera, bez startowych środków, bez możliwości liczenia na jakiekolwiek wsparcie. Skąd więc takie dziwne zdanie na temat prawników? Prawdopodobnie ma to związek z generalizacją, że skoro ktoś zarabia duże pieniądze, to może sobie pozwolić na to, by przestać pracować. Swoją drogą to też trochę ciekawe zjawisko społeczne, bo w jaki sposób niby doszukać się sensownego wytłumaczenia dla takiego kierunku działania? Właśnie, trochę ciężko to sobie jakoś sensownie i logicznie wyjaśnić. I być może nawet podejmowanie takiej próby po prostu mija się z celem.